Budowlanka nad giełdową przepaścią

Budowlanka nad giełdową przepaścią

Ostrzeżenie dla deweloperów

Silne powiązanie oraz wzajemna zależność branż budowlanej z deweloperską w polskich realiach gospodarczych jest rzeczą oczywistą. Firmy budowlane o największej kapitalizacji to w kilku przypadkach jednocześnie potentaci branży deweloperskiej. Smutną ilustracją swoistej wspólnoty interesów obu grup przedsiębiorców jest też wyraźna korelacja giełdowych indeksów WIG-budow i WIG-dewel, które solidarnie w ubiegłym roku straciły po nieco ponad 50% swojej wartości.

Czy więc ewentualna zapaść jednego sektora wymusi podobną reakcję drugiego? Obecnie nie ma żadnych podstaw do przewidywania takiego scenariusza. Obie grupy przedsiębiorstw borykają się obecnie z różnymi, niezależnymi od siebie problemami. Kłopoty szeregu firm budowlanych wynikają przede wszystkim z marnej jakości i rentowności kontraktów infrastrukturalnych, czy też wadliwych procedur przetargowych, które niedostatecznie zabezpieczały ich interesy, wpędzając w finansowe straty.

Deweloperzy z kolei w ostatnich kwartałach osiągali nadspodziewanie dobre wyniki finansowe, które na jakiś czas zapewne będą dla nich swoistym wentylem bezpieczeństwa w wypadku pogorszenia sytuacji makroekonomicznej. Jednak i tę grupę przedsiębiorców czekają już w najbliższej przyszłości poważne wyzwania w postaci dostosowania działalności do nowych, trudnych przepisów ustawy deweloperskiej, czy też problem spodziewanego spadku efektywnego popytu na mieszkania przy wciąż rosnącej ich nadpodaży.

Mimo wszystko jednak ostatnie wydarzenia  dotyczące siostrzanej budowlanki powinny stać się dla deweloperów poważnym ostrzeżeniem przed możliwością wystąpienia nieoczekiwanych okoliczności rynkowych, których konsekwencją w skrajnych przypadkach może być nawet kwestia kontynuacji działalności.